Czekam na wiosnę jak na zbawienie, a w między czasie kupuję kolejne doniczki z kwiatami. Na oknie są hiacynty, jedne już przekwitnięte, inne dopiero będą kwitnąć, na innym parapecie mam fiołki i grudniki. Ostatnio przytaszczyłam ze sklepu dwie doniczki azalii. I ciągle jest ruch w interesie, nawet przemrożone orchidee zaczynają kwitnąć.
Za oknem mróz i mnóstwo śniegu. Fajnie jest gdy patrzymy przez okno na świat pod pierzynką śniegu, jak uroczo wyglądają choinki przykryte śniegową czapą, czy skrzące się oszronione gałązki drzew i krzewów, bajkowo wygląda lodowy wodospad.











Byle do wiosny :)