Sobotę spędziłam z pędzlem w ręce. Pomalowałam bramkę oraz wszystkie pergole, a że farby jeszcze zostało, to dobrałam się pudełka z ujęciem wody, tam gdzie podłączamy szlauch ogrodowy. No a farby jeszcze zostało i chodziłam i szukałam, co też mogę jeszcze pomalować. Tym razem padło na ceramiczne żaby, które kupiłam pięć lat temu w Niemczech. Wcześniej żabki były w różnych odcieniach zieleni (ostatnie zdj), ale upływ czasu spowodował, że kolor zaczął schodzić i żabki robiły się coraz bardziej pomarańczowe. Dobrałam się do pędzla oraz farby i trochę je przemalowałam i teraz są jak bliźniaki.
Po zakupie postawiłam jedną żabę na ziemi, a drugą na kamieniu obok, no i po jakimś czasie ta stojąca na ziemi była podejrzana. Jednak nie potrafiłam powiedzieć, co mi się nie podobało, w końcu nie wytrzymałam i z ciekawości poszłam zobaczyć, okazało się, że mrówki zrobiły sobie w środku mrowisko, bo od dołu w każdej żabie jest otwór. Od tego czau zawsze stoją obie na kamieniu lub na pniu.
Po zakupie postawiłam jedną żabę na ziemi, a drugą na kamieniu obok, no i po jakimś czasie ta stojąca na ziemi była podejrzana. Jednak nie potrafiłam powiedzieć, co mi się nie podobało, w końcu nie wytrzymałam i z ciekawości poszłam zobaczyć, okazało się, że mrówki zrobiły sobie w środku mrowisko, bo od dołu w każdej żabie jest otwór. Od tego czau zawsze stoją obie na kamieniu lub na pniu.
Teraz wyglądają, jakby wyszły z kąpieli w oczku wodnym. Pozdrawiam.
OdpowiedzUsuńNapracowałaś się, a żaby po liftingu wypiękniały.
OdpowiedzUsuńPozdrawiam
Żaby jak malowane :)
OdpowiedzUsuńPozdrawiam.
bardzo fajne żabki i ciekawy blog :) pozdrawiam i zapraszam do mojego kwiatowego zakątka :)
OdpowiedzUsuń